Ostatnio miałem ten przywilej, że mój pociąg wyjeżdżał akurat z miasteczka mego, zatem była możliwość wyboru miejsca dla siebie odpowiedniego, to jest przy oknie. Godzina wczesna, wręcz karygodna, za niektórych uznawana jako środek nocy: 5:47. Początek drogi bardzo przyjemny. Cieplutko, jedna niewiasta dosiadła się do przedziału. Jadę. Tu popatrzę przez okno, tam pośpię, tu pogrzebię w telefonie, tam znowu pośpię. I tak beztrosko płynie czas, droga wspaniała i spokojna, trzy kobiety w przedziale i ja. Za ponad dwie godziny powinienem dotrzeć do celu zatem czemuż by nie spożytkować czasu owego na sen? Wygodnie się ułożyłem, muzykę włączyłem, oczy zamknąłem i przypadkiem, chcąc nie chcąc, cholera wie czemuż- puściłem bąka.
Przypływ gorąca twarz mą ogarnął. Mieniła się ona bowiem chyba wszelkimi odcieniami czerwieni. Postanowiłem się uspokoić i nie otwierać oczu. Szybko wcisnąłem pauzę co by słyszeć, stłumioną przez słuchawki w uszach, reakcję otoczenia na wcześniej wspomnianego bąka. Cisza. "Nic się nie stało"- uznałem. Ale zaraz, jak to nic się nie stało skoro ja czuję, że coś jednak tu się wydarzyło. Ku mej uciesze do przedziału wbiegł człowiek z wózkiem sprzedający kawy i inne. Drzwi otworzywszy- przeciąg powstał. Na mej twarzy, pośród odcieni purpury i innych tego typu, zawitał uśmiech, lewe oko jakby się delikatnie otworzyło chcąc wybadać miny szanownych pań w wieku, tak na to lewe oko, od 20 do 40, po czym pauza szybko została ponownie wciśnięta, oko zamknięte i powietrze niczym już nie skażone. Uznawszy, że można spokojnie puścić bąka w niepamięć postanowiłem zasnąć i obudzić się dopiero po dotarciu do celu- co by wstyd mniejszym był.
I nagle, niczym deja vu, scenariusz dobrze wszystkim znajomy- puściłem kolejnego bąka. Postanowiłem więc obadać sytuację wzrokowo, gdyż inny mój zmysł wyczuł ją zdecydowanie szybciej. Kobieta naprzeciwko nie mogła tego słyszeć gdyż słuchała muzyki. Czy poczuła, że coś jest nie tak? Nie wiem jak z kobietami po mojej lewej stronie, gdyż dość głośno rozmawiały, dlatego też uważam, że nie słyszały niespodziewanego gościa. "Czyżby stłumiły odgłos bąka?"- zadałem sobie w myśli to pytanie. Czy one poczuły, że coś jest nie tak? Nie wiem. Wiem natomiast, że krótko po tym incydencie wyszedłem z przedziału, zadowolony i napuszony jak paw, cholera wie czemu, i... nie, nie puściłem bąka. Za to nie wróciłem do przedziału aż do momentu dotarcia do celu mej podróży.
Fascynujące. Czekam na kolejne relacje z wymiany gazowej w innych miejscach. Myślę, że cała seria "dmuchawce, latawce, wiatr" mogłaby z tego powstać.
OdpowiedzUsuń na zawsze@niedefiniowalny: Tudzież tomik poezji, kto wie?
OdpowiedzUsuń na zawszeLemur też lubi pociagami się przemieszczać, ale za to nie lubi, jak inni żrą i opychają się w przedziałach domowymi wyrobami bigosom i kapuśniakom pokrewnym...bleee
OdpowiedzUsuń na zawszeCo do bąka - zawsze można udać zdziwienie - jaaa?? no wie pan?? to siedzisko trzeszczy ze starości!
@Lemur Katta: Plan dobry ale jak wytłumaczyć odór, ja się pytam? Co do kapuśniaków i bigosów muszę się zgodzić. Jednakowoż nie jestem przeciwny kanapkom!
OdpowiedzUsuń na zawsze