02 grudzień 2011

205. O zazdrości także interpersonalnej pod kątem niezbyt naukowym choć popartym własną autopsją tudzież przeżyciami i doznaniami innych ludzi niekoniecznie tych z płaszczyzny realnej bo raczej tych wyobrażonych i przypuszczalnie egzystujących.

Od małego zazdrość sobie idzie w parze z człowiekiem. Jak się rodzisz to ona już jest. Jeszcze nie przy Tobie ale ona się rodzi razem z Tobą. No bo człowiek się rodzi i inni zazdroszczą rodzicielce tego człowieka jaki on piękny tudzież jaka ona piękna. I jest zazdrość. Nie, ja nie mówię, że sama zazdrość, tam jest ogólnie dużo uczuć ale nuta zazdrości sobie tam zagra. I z biegiem czasu ta zazdrość Cię dopada i się tak przyczepia jak rzep psiego ogona. Nadmienię, a propos tego rzepu (rzepa?), że ja kiedyś byłem świadkiem trójkąta miłosnego. Widziałem jak dwa kundle pokryły biedną jamniczkę i przyczepiły się do siebie rzepami właśnie. Nie wiem czy tam była ta zazdrość ale to tak jakoś do tego rzepa (rzepu?) się przyczepiłem. I człowiek sobie taki żyje, najpierw mały, nieświadomy życia kolei, również tych państwowych, bo jeszcze za mały, i on sobie żyje i ta zazdrość obok niego tak chodzi, czasem za nim, czasem przed nim; ogólnie krąży tam gdzieś tam. I sobie taki mały człowiek zaczyna zazdrościć. Oho, i to jest ten moment już. To jest ten moment kiedy pierwszy raz zaczynamy zazdrościć. Bo Zdzisio ma samochodzik, bo Frania ma lalkę, bo Jadzia, Wiesia, Gosia mają. A my nie mamy albo mamy i uważamy to za gorsze. No ludzie drodzy, to chyba lepiej mieć gorsze niż nie mieć w ogóle, prawda? No ale nie wytłumaczysz dzieciakowi, no nie wytłumaczysz jak takie małe. Dalejże jak człowiek sobie żyje i jest już większy to też zazdrości. Też zazdrości i nie wiem czy czasem aby nie bardziej niż jak był mały! Ale zauważmy pewną rzecz, zazwyczaj zazdrości się tego samego czego zazdroszczą dzieci. Tyle, że w większej formie. Już nie jesteśmy zazdrośni o samochodzik Zdzisia tylko o samochód Zdziśka. Nie o lalkę Frani tylko o chłopaka Franciszki. Zazdrościmy bo Jadźka, Wieśka, Gośka mają. Ale to akurat małe piwo przy zazdrości interpersonalnej, którą chcę ukazać pod kątem niezbyt naukowym... zresztą z tytułu sami wiecie. A co to znaczy być zazdrosnym w związku? I jak się poprawnie mówi: jestem zazdrosny o Ciebie bo z Tobą chodzę i patrzysz na innych czy jestem zazdrosny o Franka bo do Ciebie podbija? Proszę bardzo, niech ktoś się wykaże, bo ja nie wiem, proszę bardzo. Konia z rzędem temu kto mi to wyjaśni! Z rzędem, rządem, jak kto woli. Zazdrość w związku nie prowadzi do niczego dobrego, czyli prowadzi do czegoś niedobrego. Kto zazdrościł- ten wie. A kto nie wie- ten zazdrości wiedzy. I weź tu nie bądź zazdrosny.

0 komentarze:

Prześlij komentarz